Ciąża

Dlaczego mój poród trwał aż 12 godzin?

9 sierpnia 2017

Będąc w ciąży, bardzo często zastanawiałam się jak będzie wyglądał mój poród. Układałam sobie w głowie przeróżne scenariusze, jednak teraz już wiem, że wszystkiego nie da się przewidzieć. O godzinie 12:45 odeszły mi wody, a dopiero po 12 godzinach Jaś pojawił się na świecie. Dlaczego to wszystko tak długo trwało?

Około godziny 14:30,  podpięta do KTG, leżałam  na sali porodowej i oczekiwałam na pojawienie się skurczy. Miałam wtedy nadzieję, że po 2 może 3 godzinach będzie już po wszystkim. Jednak to były tylko moje marzenia. Nie wszystko niestety potoczyło się tak, jakbym sobie tego życzyła.

Dopiero około godziny 16-17 zaczęły pojawiać się skurcze, które nie były jeszcze bardzo bolesne. Dopiero o godzinie 20, pojawił się ból, który był już nie do wytrzymania.  Skorzystałam wówczas z prysznica i na szczęście  woda przyniosła ukojenie i chwilkę odpoczynku. Jednak po powrocie na salę, z minuty na minutę było już co raz gorzej, aż w końcu poprosiłam o  znieczulenie zewnątrzoponowe. Wiem, że są zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy tego znieczulenia. Jednak jeśli mogłabym cofnąć czas, drugi raz podjęłabym taką sama decyzję.

Około godziny 22-23, położna pocieszyła mnie słowami „to już ostatnia prosta, jeszcze tylko chwila wysiłku i maleństwo zaraz pojawi się na świecie”.  Zebrałam wszystkie możliwe siły i byłam przygotowana na wszystko, na każdy nawet największy wysiłek i ból. Po chwili usłyszałam „widać główkę” „mocno przemy, mocno”. Uwierzcie mi, że robiłam wszystko co w mojej mocy, a dzidziuś nie chciał pojawić się na świecie. Położna zaczęła nawet lekko na mnie krzyczeć, żebym się spięła i kończymy. Minęła godzina, a  sytuacja niestety nie uległa zmianie. Podczas parcia pojawiała się główka, która po chwili  cofała się.  Około godziny 24  zbiegli się lekarze ginekolodzy i pediatrzy…Na sali było około 10 osób, a ja za bardzo nie wiedziałam co się dzieje. Po chwili lekarz poinformował mnie o konieczności użycia próżnociągu położniczego (vacuum), oczywiście podpisałam zgodę i dosłownie po 5-10 minutach Jasiek był już z nami. I co się wtedy okazało? Dlaczego nie mogłam sama, bez niczyjej pomocy urodzić? Pępowina była zbyt krótka i  mimo moich ogromnych starań, „wciągała” Jasia z powrotem do środka.

Postanowiłam podzielić się z Wami moją historią, bo może dla którejś z Was okaże się ona pomocna. Tyle razy w ciąży miałam wykonywane badanie USG i lekarz nie zauważył krótkiej pępowiny. Po porodzie stwierdził, że było to bardzo trudne do wychwycenia, ale jaka jest prawda, to do końca nie wiem… Jednak cieszę się, że wszystko się dobrze skończyło.

zdjęcie źródło: pinterest.com

Polub także

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

CAPCHA * Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.